Macierzyństwo Polecane

15 myśli, których doświadcza każda mama!

mama-synek-jezioro-laka-lato

Nieważne, czy to pierwsze, piąte czy dziesiąte dziecko. Pewne rzeczy się nie zmieniają. Serio! Są takie myśli, które dotykają każdą z nas na różnych etapach macierzyństwa. Niektóre na początku macierzyńskiej drogi, inne znacznie później. Podzieliłam się tą myślą z moją znajomą, która właśnie została po raz drugi została mamą i słysząc to wykrzyknęła, że dokładnie tak jest!
Po części dlatego, że hormony robią swoje (proste! matka natura wie co robi), a po części, że to takie oczywiste!

Ja, mama z kilkuletnim stażem nadal łapie się na niektórych z tych myśli i śmieję się z siebie. Często. Najpierw tak było parę razy dziennie potem kilka w miesiącu. Częstotliwość spada i zmienia się wraz z upływającym czasem oraz etapem, na jakim aktualnie się jest. Ale niektóre towarzyszą mi od początku aż do dziś. Nie jestem pod tym względem wyjątkowa, bo nie tylko ja tak mam. Ty pewnie też i też się na nich łapiesz. Bo być mamą to przecież stan umysłu, a ten wraz z shakiem hormonów podpowiada różne rzeczy.

To niesamowite, że my je zrobiliśmy! Tak po prostu! Dziecko, małego człowieka! Tak z niczego i już! Jest wspaniały, cudowny. Z tym ślicznym noskiem i malusieńkimi łapkami. I tymi pieknymi oczami. No rozpływam się raz po raz na nowo, nadal i nieustająco. Duma rozpiera mnie po stokroć. Jak jest grzeczny i nie broi – to wersja oficjalna!. Ale tak naprawdę do zawsze.
Przecież to takie niesamowite i odrazu czujemy się takie zajebiste! To my, tak to my! Był plan, działanie i jest! Od razu czuję się lepiej.

Jak ono pięknie pachnie. Boszzz ile razy ja to mówiłam. Noworodki pachną jakoś tak inaczej, pewnie trochę mlekiem i tym całym pielęgnacyjnym stuffem dla dzieci. Ale jest jeszcze coś i nie potrafię tego nazwać, natomiast każda matka powie, że ten zapach jest wręcz narkotyczny. To po części kwestia hormonów i tego, że noworodki tak na nas działają. Dziwne co nie? Mój już kilkulatek pachnie zupełnie inaczej, ale pamiętam tamten piękny zapach jego noworodkowości i czasami jeszcze próbuję go wywąchać 😉 Tak, wiem że się nie da, ale nadal….

Jest doskonały / doskonała! No serio. Ja tak myślę za każdym razem, gdy patrzę na to moje dziecię i wcale nie chodzi o próżność. No ale poważnie, nie masz tak jak patrzysz na swoje dziecko? Nadal mówię o tych chwilach kiedy nie broi, wiadomo…

Jak to dziecię moje się we mnie zmieściło?? Na początku jeszcze idzie to ogarnąć, ale im dziecko większe, tym bardziej ta myśl wydaje się surrealistyczna. No bo niby jak?? A już jak patrzysz na kilkulatka? Pamiętam siebie w ciąży, pamiętam poród, ale to, że on tam siedział, pod moim sercem, a teraz gada, pyskuje i ma humory po prostu w głowie mi się nie mieści. No nie ogarniam…

I oczywiście klasyka gatunku noworodkowego czyli: O co chodzi z tym płaczem? Głód? Pielucha? Śpiący? WTF? Help! Gdzie jest ta cholerna instrukcja obsługi?? Ktoś? Coś? I weź tu bądź mądrym, wychowanie dziecka to nie matematyka, a pielęgnacja noworodka to już w ogóle, przecież tu się nic nie zgadza.

Z noworodkiem jest tak, że na pierwszy uśmiech czekasz jak na pierwszą gwiazdkę, a jak już się zdarzy, to chce się szampana otwierać! Na początku nie miałam świadomości, że to może być połączone! Znajoma uświadomiła mnie w tym temacie i już nigdy nic nie było takie samo. Bo czy ono się naprawdę uśmiecha czy to tylko gazy?

Z tych bardziej frustrujących – Czy moje dziecko rośnie prawidłowo? Nie za szybko/wolno? Czy dobrze przybiera na wadze? Siatki centylowe, co to za dziwne ustrojstwo!

Moje dziecko jest geniuszem! No ba! Wiadomo! Ma takie mądre spojrzenie, złapało samodzielnie widelec, na pewno jest ponad przeciętną. Na bank!

Zasnął? Tak! Zasnął! Nareszcie! Alleluja! Ale co teraz? Co robić? Co robić? Gotować? Sprzątać? Odpocząć? Jak żyć?

Tak pięknie wygląda jak śpi, że aż bym go obudziła i wycałowała. Oh wait! Ochłoń, policz do pięciu, bo chyba kobieto zwariowałaś! Pięć minut radości dla kolejnej godziny usypiania…?

Inne matki lepiej ogarniają, tylko jak one to robią? No właśnie jak? Przecież ta cholerna doba nie jest z gumy. Prawda? Ale prawda jest taka, że wszystkie nie ogarniamy (KLIK), tylko niektóre z nas się do tego nie przyznają. Takie jesteśmy zajebiste, a co!

Karmienie piersią, czyli gdzie to mleko tam sie mieści??? Dziecko je i je, ale co? No chyba nie powietrze? Kurcze, mam te moc i cycki też mają! Ołjeeee!

O kurcze, tam chyba jednak nic nie ma, bo dziecko głodne, na pewno mam za mało pokarmu! Albo w ogóle. Zjadł wszystko i się skończyło.

Już nie pamiętam, jak to było kiedyś… przed dzieckiem. Co ja wtedy robiłam z tym całym wolnym czasem?? A przecież non stop byłam zajęta. NON STOP! Serio, nie pojmuje tego. Teraz potrafię zrobić pięć razy więcej i wcale się nie chwalę.

Noworodek? Kiedy to było? Chyba srylion lat temu! Teraz to dzieć już biega i manifestuje swoje zachcianki czy humory. Jak to się stało? Kiedy to się stało? Serio, nie ogarniam…

 

ZOBACZ RÓWNIEŻ

  • Skąd ja to znam! Wprawdzie Synek ma dopiero 14 miesięcy, ale jak dziś pamiętam kiedy wróciliśmy ze szpitala do domu, włożyliśmy go do łóżeczka, z którego to ledwo było go widać 😛 dzisiaj sam z niego wyłazi i włazi kiedy jest pora spania 😀 nie ogarniam kiedy ten czas tak szybko minął!! Cieszę się z każdego postępu, czekałam na pierwszy uśmiech, krok, ząbek, nieświadomie popędzając czas, który tak nieubłaganie mija 🙁

  • Jako mama buntującej się i histeryzującej 2latki dodałabym jeszcze takie myśli – „Bo za chwilę zwariuję” i „No czasem mam dość swojego dziecka! Czy tylko ja tak mam????” 😀